Jeden oddech do nicości

— Tom, słyszysz mnie? Tom. Odbiór. — Głos w jego kasku był coraz mniej wyraźny.

— Baza, tu Tom. Baza. Statek uległ zniszczeniu. Baza — mówił niespokojnym głosem, ale w głębi serca czuł, że już nikt go nie słyszy.

Został całkiem sam.

Sam wśród ciemnego, nieprzeniknionego kosmosu, który od zawsze pulsował w jego umyśle. Oprócz niego i resztek rakiety nie było nic, a Ziemia z tej perspektywy wyglądała jak ogromna błękitna piłka, od której biło lekkie światło.

Czuł, jak jego ciało dryfuje bezwładnie w przestrzeni. Oddychał spokojnie, zastanawiając się, jak dużo tlenu zostało jeszcze w zapasowym zbiorniku. Intuicja podpowiadała mu, w jak krytycznej sytuacji się znalazł, ale Tom wypierał to ze świadomości.

Organizm zaczął reagować na emocje rosnące w umyśle Toma. Poczuł, że poci się nerwowo w idealnie spasowanym skafandrze, a lekka łuna bijąca od jego ukochanej planety sprawiała, że w plastikowej tafli hełmu dostrzegał odbicie własnej twarzy. Bladej, zmizerniałej twarzy człowieka, dla którego nie było już nadziei.

Tom odetchnął głęboko i na chwilę zacisnął powieki. Liczył, że kiedy otworzy oczy, znowu będzie w domu. Przypomniał sobie zapach świeżych tostów, które Marie zawsze przygotowywała na śniadanie. Śmiech małego chłopca, tak podobnego do niego samego rozbrzmiewał wśród ciepłych, zielonkawych ścian, a promienie słońca wesoło wpadały przez szeroko otwarte okna do kuchni. Tak bardzo chciał, aby to okazało się prawdą. Nie było na to jednak najmniejszych szans.

Otworzył oczy. Czuł, że poziom tlenu maleje. Każdy kolejny oddech coraz bardziej oddalał go od rzeczywistości. Wnętrze jego głowy zaczęło pulsować. Najpierw delikatnie, ale z każdym kolejnym oddechem ból wzmagał się. Tom starał się nie wpaść w panikę, aby nie pogorszyć już i tak krytycznej sytuacji.

Mężczyzna rozejrzał się w nadziei na jakiś ratunek. Tuż obok ujrzał czerwonego Cadillaca, za którego kierownicą siedział uśmiechnięty mężczyzna. Pomachał do niego, próbując zwrócić uwagę Toma. Jakby przywołując go do siebie. Ruchem dłoni pokazał mu, aby zdjął kask. Kiedy Tom tego nie zrobił, kierowca auta machnął ręką i odjechał po niewidzialnej kosmicznej autostradzie.

— Nie, wróć! — zawołał za nim, machając rękami i zdając sobie sprawę, że mógł być to jego jedyny ratunek.

Mężczyzna jednak zniknął z jego pola widzenia tak samo nagle, jak się pojawił. Tom poczuł, że nie może oddychać, a po jego policzkach zaczęły spływać łzy. Nie był w stanie nic zrobić. Zaczął krzyczeć, jednak jego głos pozostawał zamknięty wraz z nim w materiałowej klatce kombinezonu.

Poziom tlenu spadał. Tom czuł się coraz słabiej.

Nie mógł się uspokoić, mimo ogromnych chęci. Wzrok pogarszał się stopniowo, już nie tylko od łez, których nie mógł w żaden sposób pozbyć się z twarzy.

Pamięć Toma zaczynała przypominać podziurawiony wybuchem kadłub dryfującego obok statku.

Nie wiedział, czemu płakał. Nie potrafił zrozumieć rzeczywistości, w której się znalazł.

— Baza, tu Tom, nie wiem co się stało, statek się rozbił. Baza tu Tom — mówił do przekaźnika, próbując jakoś się poruszyć.

Ciało powoli odmawiało posłuszeństwa, a powieki wydawały się coraz cięższe. Przeraźliwy ból głowy się wzmagał. Odbicie twarzy Toma w hełmie nie było już jego odbiciem. Nie potrafił go rozpoznać. Rysy rozmywały się coraz bardziej, zaczęły wykrzywiać się w przeraźliwych grymasach, a oczy blakły gwałtownie do momentu, w którym zmieniły się w ogromne, czarne dziury, z każdą sekundą wchłaniając kolejne szczegóły twarzy.

Marie, tosty, śmiech syna.

Co się stało ze statkiem?

Dlaczego Ziemia była coraz dalej?

Dlaczego…

Reklamy

7 uwag do wpisu “Jeden oddech do nicości

  1. Jak bym, to już gdzieś widział. Tak „Grawitacja” 2013r.
    Reżyseria: Alfonso Cuarón
    Scenariusz: Jonás Cuarón, Alfonso Cuarón
    W rolach głównych: Sandra Bullock i George Clooney.
    Niezły film, a opowiadanie też nie złe. Fajnie napisane.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s